22 gru 2015

Dla kogo ten ranking?


Lektura najnowszego rankingu szpitali, wykonanego ogromnym nakładem pracy Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, Radia Zet, Rzeczpospolitej i sporego grona zacnych sponsorów zainspirowała mnie do zastanowienia czy pacjent czytający wyniki tego rankingu pojechałby się leczyć do Pleszewa czy Bielska Białej, skuszony wysoką pozycją tych szpitali w najnowszym rankingu. Przez chwilę pojawiło się pytanie, jak to się dzieje, że mając jedną z najgorzej ocenianych w rankingach międzynarodowych opiekę zdrowotną mamy jednocześnie tak fantastyczne szpitale, osiągające w rankingach ponad 900 na 1000 możliwych do uzyskania punktów? Jaki szpital byłby najlepszy, gdyby rankingi tworzyli pacjenci? Pacjent poszukujący pomocy chce znać odpowiedź na 3 bardzo proste, ale kluczowe dla niego pytania:

1. gdzie znajdzie placówkę najskuteczniej leczącą interesujący go problem zdrowotny

2. jak długo będzie musiał na leczenie czekać w kolejce oczekujących

3. ile będzie musiał za leczenie zapłacić czy dopłacić z własnej kieszeni

Ranking szpitali proponowany przez Centrum Monitorowania Jakości jest opracowywany na podstawie odpowiedzi na 17 stron szczegółowych pytań, udzielanych przez dyrektorów i personel szpitali. Ranking raczej odpowiada na pytanie dotyczące sprawności zespołu zarządzającego szpitalem i zapewne ma duże wizerunkowe znaczenie w samym środowisku świadczeniodawców. Dla pacjentów jego przydatność nie jest jednak duża. Pacjent z rankingu nie dowie się, gdzie najskuteczniej w Polsce są leczone nowotwory prostaty. Nie dowie się jak długo będzie musiał czekać w kolejce na wizytę, badanie czy zabieg. Nie dowie się w końcu czy leczenie otrzyma bezpłatnie w ramach NFZ czy też będzie musiał za nie zapłacić czy dopłacić z własnej kieszeni. Nie dowie się w końcu, czy to jest szpital bezpieczny, choć tak właśnie jest ranking zatytułowany. Zastanawia mnie, że informacja o cenach świadczeń nie jest łatwo dostępna nawet u świadczeniodawców prywatnych, gdzie nie NFZ tylko pacjent jest płatnikiem.

Jest w rankingu CMJ kilka pytań, na których odpowiedzi, gdyby nie były zagregowane w zbiorczy wynik i gdyby były obiektywnie weryfikowane a nie oparte na własnych opiniach dyrekcji, mogłyby podpowiedzieć pacjentowi czy to szpital w którym warto się leczyć.

1.       Czy w szpitalu prowadzono regularnie (przynajmniej raz do roku) badania satysfakcji pacjentów w ostatnich trzech latach? Szkoda, że autorzy już nie pytają o rzecz najważniejszą – jaki były wyniki tych badań satysfakcji pacjentów.

2.       Proszę podać liczbę i sumę zasądzonych odszkodowań dla pacjentów w 2013 roku – ale nie pada pytanie, czy zostały one wypłacone poszkodowanym.

3.       Czy w ciągu ostatnich dwóch lat przeprowadzono badanie satysfakcji personelu? W Wielkiej Brytanii jednym z ocenianych parametrów uwzględnianym w rankingu szpitali jest pytanie skierowane do personelu medycznego - czy poleciłby placówkę, w której pracuje swoim znajomym lub rodzinie. Dla pacjentów to bardzo wymowny wskaźnik jakości i bezpieczeństwa szpitala.

4.       Proszę podać wskaźnik zakażeń szpitalnych w 2013 r. – czy można ufać danym dotyczącym zakażeń szpitalnych podawanym przez dyrekcję szpitali? Takimi danymi dysponuje NFZ. Dlaczego nie skorzystano w rankingu z publicznych baz danych w tej sprawie?

5.       Czy w szpitalu została opracowana procedura rozpatrywania skarg? Czy w ciągu ostatniego roku złożone zostały skargi pacjentów, które uznano za zasadne? Proszę podać liczbę zasadnych skarg pacjentów w ciągu ostatniego roku. Tu także konflikt interesów może stać na drodze do obiektywnego ujawnienia danych przez dyrekcję. Ale przecież skargi spływają nie tylko do dyrekcji. Ogromnym zasobem wiedzy w tej sprawie dysponuje Rzecznik Praw Pacjenta, który gdyby tylko chciał te dane upublicznić, sam mógłby stworzyć bardzo wartościowy ranking szpitali oparty tylko o dane i skargi, które do niego spływają.

6.       Czy w szpitalu prowadzi się monitorowanie zdarzeń niepożądanych? Czy w szpitalu prowadzi się analizę przyczynowo - skutkową zdarzeń niepożądanych? Proszę wymienić liczbę zdarzeń niepożądanych, które wystąpiły w 2013 roku:

- Operacja niewłaściwej strony (w roku 2013)

- Upadki pacjentów (w roku 2013)

- Samobójstwa (w roku 2013)

- Zakażenia MRSA (w roku 2013)

- Zgon matki/położnicy (w roku 2013)

- Pozostawienie ciała obcego (w roku 2013)

- Poparzenie pacjenta na sali operacyjnej (w roku 2013)

Kwestia zdarzeń medycznych to kolejny wrażliwy temat, kiedy nie możemy polegać na obiektywizmie dyrektora jako źródła informacji. W Polsce nie ma rejestru zdarzeń medycznych. Nie oto też chodzi, żeby określać wartość szpitala na podstawie dużej czy małej ilości zdarzeń. Najważniejsze jest, aby te same zespoły ludzi nie popełniały stale tych samych błędów. Tak więc od samej wiedzy na temat zdarzeń istotniejsza jest wiedza, czy zdarzenia były analizowane, czy określono ich przyczyny i podjęto próbę ich usunięcia. I znowu w brytyjskim rankingu szpitali to nie liczba zdarzeń świadczy o jakości szpitala ale liczba zdarzeń nieanalizowanych, nierozwiązanych i takich, z których nie wyciągnięto wniosków i nie skorygowano błędów. Tego elementu bardzo wyraźnie brak w polskim rankingu szpitali.

7.       Czy szpital posiada ubezpieczenie z tytułu zdarzeń medycznych określonych w przepisach o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta obejmujące zdarzenia medyczne w rozumieniu tej ustawy, które miały miejsce w okresie ochrony ubezpieczeniowej? To kluczowe z perspektywy pacjenta pytanie. Pacjenci nie powinni się leczyć w szpitalach nieubezpieczonych od zdarzeń medycznych. W przypadku takiego zdarzenia nie mają szans na uzyskanie odszkodowania. Leczenie się w szpitalu bez ubezpieczenia to jak jazda rollercoaster bez pasów bezpieczeństwa.

Czy można ufać danym podawanym przez dyrektorów szpitali w tak wrażliwych kwestiach jak zakażenia, skargi pacjentów, zasądzone odszkodowania czy zdarzenia medyczne? To tak jakby zakładać, że student sam sobie określi zakres materiału na egzamin. Założenie jest z gruntu błędne. Nie uda się stworzyć wiarygodnego rankingu szpitali dopóki nie zaczniemy ujawniać i korzystać z danych publicznych, gromadzonych przez NFZ, RPP, czy nawet rejestry orzeczeń sądowych a także uwzględniać w ocenie opinie pacjentów.

Dla kogo jest więc ten ranking? Dla pacjentów? Raczej nie. Może dla dyrektorów szpitali.  Przesyłamy linki do rankingów szpitali, z których pacjenci korzystają, szukając optymalnego miejsca leczenia swojej choroby. One starają się pokazać obiektywny i niekrzywdzący świadczeniodawców obraz jakości, skuteczności i bezpieczeństwa leczenia. Czasem są bardzo złożone. Ale żaden z nich nie opiera się na nieweryfikowanych informacjach podawanych przez dyrektorów szpitali. To wyjątkowy polski wynalazek. szkoda czasu i pieniędzy na tworzenie takich "rankingów".




 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz