19 lis 2015

Cała Polska pisze dzieciom (w książeczkach zdrowia dziecka)



Książeczka zdrowia dziecka to pierwszy dokument dziecka. Zawiera informacje o rozwoju dziecka i świadczy o jakości opieki profilaktycznej. To ewidencja pierwszych lat życia, których jakość ma wpływ na zdrowie do późnej starości. W badaniu przeprowadzony przez Fundację MY Pacjenci w lipcu 2014 roku w grupie ponad 1600 rodziców okazało się, że prawie wszyscy rodzice książeczkę mają (99% dzieci), ale nie wszyscy lekarze czy pielęgniarki z niej  korzystają.
Z doświadczeń 6% respondentów wynika, że ani lekarz, ani pielęgniarka nie dokonują wpisów w książeczce zdrowia podczas wizyt kontrolnych, szczepień, testów przesiewowych bądź bilansów. Większość pozostałych respondentów wskazuje na to, że takie wpisy są dokonywane w 19% przypadków nieregularnie,  31% ankietowanych twierdzi, że nie wszystkie dane są odnotowywane, a 2% rodziców robi to samodzielnie. Rodzice mówią otwarcie, że książeczka zdrowia dziecka jest dziś zbiorem reklam pieluch, odżywek czy akcesoriów dla dzieci bardziej niż dokumentem rozwoju i opieki profilaktycznej dziecka.

 
Personel medyczny zapytany o przyczyny braku rzetelności w podawaniu danych w książeczce zdrowia dziecka wskazuje, że nie jest to oficjalny dokument medyczny. NFZ nie płaci i nie wymaga wpisywania danych do książeczki, nie książeczka stanowi podstawę rozliczeń za opiekę nad dziećmi w POZ. Kiedyś personel poradni POZ dzwonił do rodziców, żeby przypomnieć o wizycie czy szczepieniu. Nie było też wątpliwości, że informacja o rozwoju dziecka miała się znaleźć i w książeczce zdrowia dziecka i w dokumentacji medycznej w poradni. Na wypadek wizyty u innego specjalisty lub w szpitalu. Jeśli NFZ nie wymaga to znaczy że nie ma obowiązku. To płatnik dziś kreuje zachowania personelu medycznego.

 

Czy danych o zdrowiu dziecka nie ma książeczce, bo nie zostały tam wprowadzone z dokumentacji medycznej czy dlatego, że ich po prostu podczas wizyty wszystkiego nie zbadano?
 
W świetle tego samego raportu Fundacji My Pacjenci najgorzej przebadane parametry zdrowia dziecka to wzrok, słuch, ciśnienie krwi, rozwój emocjonalny i rozwój mowy. Najlepiej, choć też nie w 100%  przebadane aspekty zdrowia dzieci w POZ to: masa ciała i wzrost, obwód głowy, rozwój ruchowy, ocena stóp i stawów biodrowych. Przy dużym odsetku zaburzeń rozwojowych, fakt niebadania rozwoju emocjonalnego, rozwoju mowy, słuchu czy wzroku dzieci wzbudza istotny niepokój.

 
A ja wygląda edukacja rodziców? W książeczce zdrowia dziecka nie ma dziś miejsca na wpisy dotyczące przeprowadzonej edukacji z zakresu szczepień czy żywienia lub pielęgnacji dzieci.

Przykładowa edukacja dotycząca żywienia dzieci, przeprowadzana jest przez 38% lekarzy, 11% pielęgniarek i 19% położnych. Nie przeprowadza jej 45% lekarzy, 66% pielęgniarek i 59% położnych.

To wszystko ma się jednak od 1 stycznia 2016 roku zmienić. Znowelizowana ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta zawiera (między innymi na wniosek Rzecznika Praw Dziecka) zapisy określające książeczkę zdrowia dziecka jako obowiązkowy dokument medyczny i ujednolicające jej wzór. Minister Zembala jako jeden z ostatnich dokumentów w kończącej się kadencji przygotował wraz z Konsultantem Krajowym ds. pediatrii wzór nowej Książeczki Zdrowia Dziecka. Czy wprowadzenie prawa nakazującego odnotowywania danych z wizyt kontrolnych w książeczce zdrowia dziecka sprawi, że poprawi się jakość opieki i edukacji oferowanej dzieciom i rodzicom przez POZ? Tak sprawę widzą inicjatorzy tych zmian. Wprowadzili do wzoru książeczki zdrowia dziecka zapisy dotyczące szczegółów edukacji dotyczącej m. in. żywienia dzieci, aby w ten sposób wymusić wprowadzenie jednolitego standardu edukacji żywieniowej przekazywanej wszystkim rodzicom. To dobry pomysł, ponieważ w przypadku żywienia dzieci, podobnie jak w przypadku szczepień, młodzi rodzice korzystający z Internetu jako głównego źródła wiedzy o zdrowiu, informacje pozyskują ze źródeł o wątpliwej wiarygodności. W pierwszym odruchu sprawdzają czaty, fora i blogi, gdzie źródłem informacji nie są eksperci tylko inni rodzice. Portale z rzetelnymi autoryzowanymi informacjami są mniej popularne. Brak edukacji rodziców to jedna z przyczyn tak łatwego szerzenia się wśród rodziców ruchów antyszczepionkowych, ekstremizmów żywieniowych czy buntu wobec ustawy o sklepikach szkolnych, która wprowadziła do szkół zasady zdrowego żywienia.

Czy bardzo zajęty lekarz rzeczywiście będzie przeprowadzał edukację żywieniową dla rodziców małych dzieci? Potrzeba na nią przecież więcej czasu niż zwyczajowa jednominutowa gabinetowa edukacja, np. w formie „No to proszę nie jeść śmieci.” Lekarze rodzinni krytykują powrót do książeczek zdrowia dziecka jako obowiązujących dokumentów medycznych, uzasadniając to kolejnym dodatkowym obciążeniem pracą biurokratyczną odciągającą ich od opieki nad dziećmi, choć dotychczasowa praktyka pokazuje, że i tak dokonywali wpisów w obecnie funkcjonujących książeczkach, ale nieregularnie. Porada żywieniowa dla rodziców małych dzieci, żeby miała sens powinna trwać minimum 30 minut.  Lekarz nie ma raczej szans na nią znaleźć czasu. Ale czy to rzeczywiście lekarz powinien tą edukacją się w POZ zajmować? Może czas najwyższy, żeby lekarz uzyskał pomoc personelu medycznego – pielęgniarek, położnych, dietetyków i innych przedstawicieli zawodów medycznych. To oni powinni edukować rodziców i odnotowywać to w dokumentacji medycznej oraz w książeczkach zdrowia dziecka. Porada żywieniowa powinna być realizowana przez dietetyków zatrudnionych POZ. Wtedy ta edukacja będzie realizowana i będzie skuteczna. Książeczka zdrowia dziecka jest więc działaniem w dobrym kierunku. Pod warunkiem, że ulegną zmianie warunki finansowania POZ i zostaną wygospodarowane dodatkowe środki na przeprowadzanie edukacji żywieniowej dla pielęgniarek, położnych i dietetyków. Wtedy wilk będzie syty i owca cała. Lekarze nie będą obarczeni dodatkowymi zadaniami i biurokracją a rodzice otrzymają rzetelną edukację na temat żywienia dzieci. A najbardziej skorzystają zdrowo żywione  dzieci.

To właśnie także dzięki inicjatywie projektu Rodzice dla Zdrowia i ruchu blogerów skupionych wokół inicjatywy #głodnizmian (www.glodnizmian.pl), w książeczce znalazły się obowiązkowe zapisy dotyczące kontroli stanu odżywienia i sposobu żywienia, zarówno podczas wizyt patronażowych, jak i wizyt kontrolnych w gabinecie lekarskim. Rodzice mają prawo oczekiwać, aby te i inne rubryki Książeczki Zdrowia Dziecka były rzetelnie wypełniane i aby lekarze faktycznie realizowali postawione przed nimi zadania profilaktyczne. Mamy nadzieję, że przyczyni się to do wzrostu świadomości rodziców i personelu medycznego oraz faktycznie umożliwi wsparcie rodziców w prawidłowym żywieniu dzieci począwszy od karmienia piersią. Warto, aby rodzice dbali o rzetelność i precyzję zapisów dokonywanych w książeczce zdrowia, dzięki czemu zarówno oni jak i inni lekarze mający styczność z tym dokumentem, będą mogli w bardziej rzetelny sposób oceniać stan zdrowia i historię rozwoju dziecka.

Ewa Borek oraz blogerzy parentingowi skupieni wokół inicjatywy #głodnizmian https://www.facebook.com/glodnizmian

Raport Fundacji MY Pacjenci i Fundacji NUTRICIA pt. Profilaktyka pediatryczna w Polsce z perspektywy rodziców małych dzieci” dostępny jest pod linkiem http://mypacjenci.org/images/raporty/Raport_profilaktyka_pediatryczna_Rodzice_dla_Zdrowia.pdf

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz