19 lip 2013

Uznaniowość zamiast kompleksowości leczenia, przewlekłość zamiast ciągłości leczenia - oto propozycje zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej.


Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej do konsultacji społecznych. To spore wydarzenie, ponieważ jak dotąd poza nowelizacjami ustawy refundacyjnej nie udawało się resortowi zdrowia  wychodzić poza konsultacje założeń do zmian i niewiele było konkretnych propozycji zmian w ustawach.
Proponowane zmiany w tej najważniejszej regulującej zasady organizacji systemu ochrony zdrowia  ustawie nie są duże. Propozycja na pozór wygląda na zmianę korzystną dla pacjentów. Narodowy Fundusz Zdrowia będzie w procesie kontraktowania świadczeń premiował świadczeniodawców, którzy zagwarantują kompleksowość i ciągłość świadczeń. Kompleksowość czyli szeroki zakres usług leczniczych i terapeutycznych oferowanych pod jednym dachem. Ciągłość czyli mniejsze ryzyko, że wypadniemy z procesu leczenia udzielanego przez jednego świadczeniodawcę, bo nie będzie on w stanie udzielić nam potrzebnego świadczenia. Zmiana oznacza, że większe szanse na zdobycie kontraktu  z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej będą mieli świadczeniodawcy z zapleczem szpitalnym i pełnym zapleczem diagnostycznym. Mniejsze szanse na kontrakt będą miały małe lecznice bez zaplecza diagnostycznego i szpitalnego. Co ta zmiana może oznaczać dla pacjentów? Czy jest to istotnie zmiana na lepsze?

Oznacza ona w istocie, że duże przyszpitalne przychodnie specjalistyczne dostaną większe kontrakty i to w nich nastąpi koncentracja świadczeń  z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki. Kolejki do dużych poradni przyszpitalnych staną się jeszcze dłuższe. Będziemy się leczyć i diagnozować pod jednym dachem, ale w warunkach większego stłoczenia. Będziemy do dobrego lekarza w dobrej poradni czekać dłużej. Albo zapłacimy za wizytę prywatną pod tym samym dachem. Będziemy na badanie na dobrym sprzęcie diagnostycznym czekać dłużej. Albo zapłacimy za pilne badanie pod tym samym dachem pełną cenę. Dłuższy czas oczekiwania na świadczenie to główny powód przechodzenia pacjentów z publicznego do prywatnego systemu opieki.

Czy poprawi się jakość świadczeń? A jaką będą mieli motywację do poprawy jakości świadczeń świadczeniodawcy, do których pacjentów będzie tak dużo, że nie będą ich w stanie przerobić? Czy my pacjenci skorzystamy z kompleksowości leczenia? Zapewne tak, jak dowiemy się jak długa jest kolejka do badania tomografii komputerowej w pracowni diagnostycznej obok, to zapewne zdecydujemy się na to samo badanie wykonane pilnie – pełnopłatnie, ale za to pod jednym dachem. Czy my pacjeni skorzystamy z ciągłości leczenia? Zapewne pójdziemy na prywatną wizytę do lekarza pracującego w poradni i w szpitalu, żeby nas przyjął na szybką szpitalną diagnostykę i wszystko się dokona pod tym samym dachem i w mniej więcej jednym czasie. Z zachowaniem ciągłości i kompleksowości.

Z leczenia i diagnozowania pod jednym dachem przez lekarza pierwszego kontaktu, specjalistę i szpitalny oddział mogłoby wyniknąć wiele korzyści. Taki system opieki nad pacjentem nazywa się koordynowaną opieką medyczną. Ale czy o wprowadzenie tego właśnie systemu chodzi ustawodawcy? Czy lekarz pracujący w szpitalu będzie miał dostęp do naszej dokumentacji z ambulatorium specjalistycznego tej samej placówki? Czy lekarz specjalista będzie miał dostęp do wyników naszych badań wykonanych w tej samej placówce? Czy z tej kompleksowości będzie wynikało, że nie będziemy czekać w kolejkach na jałowe wizyty po skierowanie, po zaświadczenie, czy będziemy jako pacjenci mniej anonimowi? Czy nasze diagnozowanie i leczenie będzie przebiegało szybciej? Czy przede wszystkim w obieg informacji o nas i naszym leczeniu będzie włączony nasz lekarz podstawowej opieki zdrowotnej tego samego kompleksowego molocha? Jeśli taki miałby być efekt wdrażania kompleksowości i ciągłości usług dla pacjenta – to byłaby to wyraźna zmiana dla pacjentów na lepsze. Moglibyśmy uniknąć wielu zbędnych wizyt, POZ i lekarze specjaliści a w razie potrzeby szpital  leczyłby nas i diagnozował pod jednym dachem, mając na względzie przede wszystkim sprawność i skuteczność leczenia naszego zdrowotnego problemu. Zespoły medyczne z różnych szczebli systemu współpracowałyby ze sobą w naszej sprawie. Zostalibyśmy objęci sprawna kompleksową opieką i obiegiem informacji o nas na każdym z systemów opieki zdrowotnej. Nie miałoby wtedy sensu wysyłanie pacjenta na badanie, na które pod tym samym dachem czeka się pół roku, a na kolejną wizytę u specjalisty, po to żeby ocenić wyniki tego badania, kolejne pół roku. Trudno mówić wtedy przecież o ciągłości leczenia , to raczej jest przeciągłość. Ale to przecież marzenie. Leczenie pod jednym dachem, szybkie i skuteczne – taki powinien być cel wprowadzanych zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej.
Nie o to niestety chodzi w nowelizacji ustawy czyli nie chodzi tu o koordynowaną opiekę medyczną, choć tak mogłoby się wydawać. Rzeczywiście ciągłość i kompleksowość świadczeń jest cechą takiego podejścia do opieki nad pacjentami. Tym razem chodzi o uproszczenie zadania oddziałom NFZ. Zamiast prowadzić konkursy świadczeń z setkami świadczeniodawców przeprowadzą je z kilkoma lub kilkunastoma podmiotami w województwie. A pacjenci niech się tłoczą i czekają w kolejkach do tych nielicznych wybranych, najlepszych świadczeniodawców.

Jest jednak i dobra wiadomość. To dopiero projekt zmian do ustawy. Ministerstwo zgłosiło go do konsultacji społecznych i rozszerzyło grono organizacji pacjenckich, które zaprosiło do zaopiniowania swoich propozycji. W tym gronie znalazła się też Fundacja My Pacjenci. Zakładamy, że ustawodawca chce posłuchać, co pacjenci mają do powiedzenia w tej sprawie. To nas bardzo cieszy. Nasza opinia będzie taka, że cieszą nas propozycje zmian, które zmierzają w kierunku wprowadzenia Polsce  koordynowanej opieki medycznej, zakładającej kompleksowość i ciągłość świadczeń i współpracę różnych poziomów systemu w opiece nad pacjentem. Należy jednak dalej nad tymi zmianami  w resorcie pracować, ponieważ proponowana obecnie zmiana w ustawie  nie tylko nie poprawi spodziewanej  jakości i dostępności usług dla pacjentów, ale może ją w jeszcze większym stopniu pogorszyć. Zamiast kompleksowości leczenia rozwinie się dostępność usług publicznych i prywatnych pod jednym dachem i uznaniowość. Zamiast ciągłości leczenia będziemy mieli przewlekłość leczenia - im większy szpital tym dłuższa kolejka.
Intencje ustawodawcy są więc  dobre, ale mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Jest duża szansa, że proponowane zmiany zabetonują najpoważniejsze wady systemu - kolejki, uznaniowość i niską jakość świadczeń. Parafrazując klasyka - komika można więc powiedzieć, że ideałem byłaby taka władza, która chciałaby źle i też by się jej nie udawało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz