1 maj 2013

Nie stać nas na taką drogą kontrolę!

Jestem szczerze zawiedziona. W wyniku  1076 kontroli przeprowadzonych w aptekach, kontrolerzy Narodowego Funduszu Zdrowia zakwestionowali w ubiegłym roku zaledwie 23 tys. recept na leki refundowane.  Na apteki nałożono zaledwie 33 tys. zł kar umownych - poinformowała centrala NFZ.
W Polsce jest około 14.000 aptek i punktów aptecznych. Wygląda na to, że w ciągu roku przeciętna apteka została ukarana za błędy przy wydawaniu leków kwotą niecałych 2,5 pln. Kontrolerzy zakwestionowali co 1/ 10.000 receptę na lek i wydatek co 1/200.000 złotowki na  refundację leków. Wg NFZ w 2011 roku przepisano 266 mln recept refundowanych i ich koszty wyniosły ponad 6 mld pln.
 
Cieszę się, że lekarze i aptekarze tak sprawnie nauczyli się przestrzegać zapisy ustawy refundacyjnej, że przepisują i wydają leki niemal bezbłędnie. Martwi mnie fakt, że NFZ poświęca tyle środków i energii na kontrolę tego co działa bez zarzutu.
Załóżmy że jeden konroler NFZ zarabia 3.300 pln miesięcznie (pewnie zarabia więcej, w NFZ mają niezłe pensje). Zebrane kary są w stanie utrzymać jego pracę przez 10 miesięcy w roku. Czy jeden kontroler pracujący 8 godzin dziennie przez 10 miesięcy byłby w stanie wykonać ponad 1000 konroli aptek? Mało prawdopodobne, musiałby na kontrolę jednej apteki przeznaczyć najwyżej 1,5 godziny razem z dojazdem. Szczerze watpię czy to możliwe. W każdym oddziale wojewódzkim NFZ pracuje po kilku takich kontrolerów. I widać niezbicie, że z kontroli aptek nie da się ich utrzymać. Do tej kontroli dopłacamy my podatnicy. Nie lepiej więc od razu uznać, że obszar leków jest już tak dobrze regulowany ustawą, karami za błędy na receptach dla lekarzy, umowami NFZ z aptekami i skierować tych kontrolerów do obszaru świadczeń? Może tam  zarobią na swoją pracę tropiąc nadużycia świadczeniodawców. Na kontrolę aptek przy tak niskiej skali błędów na receptach i wartości nałożonych kar nas podatników po prostu nie stać!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz