23 mar 2013

Podział NFZ czyli podział długu bankruta

W reformatorskiej propozycji Ministra Arłukowicza jest jeden ważny, dobry i napawający nadzieją element. Jest to deklaracja poddania propozycji resortu szerokim konsultacjom społecznym, otwartym dla wszystkich. Takie public hearing miało miejsce dotychczas raz, gdy ministrem zdrowia był Marek Balicki. Jeśli tylko nie jest to chwyt piarowski i deklaracja bez woli urzeczywistnienia to będzie dobrze, bo ten jeden element ma szanse zapobiec wdrożeniu  pozostałych  wadliwych rozwiązań, których wachlarz proponuje nam resort zdrowia.

Zdelegowanie zarządzania budżetem NFZ na 16 oddziałów wojewódzkich jest prostym pozbyciem się odpowiedzialności za realizację obfitego koszyka świadczeń zdrowotnych w warunkach deficytu środków na ten cel. Centrala NFZ pozbywa się odpowiedzialności za narastający deficyt na kontach NFZ (obecnie około 2 mld pln). 16 oddziałów to nie są konkurenci, cała władza dalej pozostanie w rękach Centrali, która będzie się teraz nazywała Urzędem Ubezpieczeń Zdrowotnych. 16 oddziałów nie dostanie nawet pieniędzy wynikających z liczebności populacji zamieszkującej województwa tylko z rozdzielnika, który zabiera janosikowe bogatym województwom po to żeby dać je biedniejszym. Nie ma mowy o konkurenci między takimi płatnikami i wprowadzeniu z zewnątrz dodatkowego płatnika czy dodatkowych środków. Decentralizacja oznacza proste delegowanie odpowiedzialności za niewydolność systemu na niższy poziom administracji przy zachowaniu pełni władzy. Zamiast jednego niedofinansowanego koszyka świadczeń będziemy mieli 16 takich samych koszyczków. Regiony nie są przygotowane do prowadzenia regionalnej polityki zdrowotnej, nie mają nawet danych epidemiologicznych czy ocenionych potrzeb zdrowotnych, żeby w sposób kompetentny taką politykę prowadzić, zwłaszcza że i tak nie będą miały autonomii decyzyjnej. Ale chętnie podejmą się tej nowej roli, zatrudnią 16 zespołów ludzi, którzy będą tą regionalną politykę zdrowotną uprawiać.

Podział NFZ miałby sens, gdyby polegał na wyodrębnieniu 3-5 regionalnych płatników i jedynie pod warunkiem, że płatnicy ci konkurowaliby ze sobą. Propozycja podziału na 16 płatników jest pomysłem jak podzielić dług NFZ na 16 mniejszych długów, tyle że od dzielenia długu nie ubędzie, niestety.
Maksimum władzy decyzyjnej skupi urząd, który dla odmiany zcentralizuje dotychczasowe agendy MZ takie jak Agencja Oceny Technologii Medycznych, Centrum Monitorowania Jakości, dołączy do tego nowo powołany department/urząd ds. wyceny świadczeń. Idę o zakład, że jeszcze kilka mniejszych agend podlegających MZ też tam będzie wchłoniętych np. Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia itp. Władza dotycząca decyzji co refundować z technologii lekowych, jak wyceniać technologie nielekowe będzie teraz skupiona w jednym ręku. Do tego dojdzie certyfikowanie jakości w ochronie zdrowia, kontrola nad tą jakością i świadczeniodawcami czyli to co jest jakoby powodem obecnego demontażu Centrali NFZ (realizowanie wzajemnie konfliktujących się interesów) będzie chlebem powszednim nowego Superurzędu, który będzie sam stanowił prawo w ochronie zdrowia i sam wdrażanie tego prawa kontrolował.Właściwie można powiedzieć, że powstanie MZ bis – trudno będzie podzielić teraz zadania między MZ i nowy superurząd, tak duża będzie jego władza. Właściwie MZ stanie się z czasem niepotrzebne.

AOTM i CMJ są teraz poza płatnikiem. Wyceną świadczeń w zasadzie nikt się nie zajmuje, płatnik też. Tak więc właściwie będziemy mieli do czynienia nie z decentralizacją ale z ukrytą centralizacją władzy decyzyjnej w ochronie zdrowia, którą powinno zresztą spełniać Ministerstwo Zdrowia.
Czemu to wszystko służy? Chyba przedłużeniu trwania u władzy po zakładanych przegranych wyborach – superurząd zostanie zasiedlony przed końcem kadencji obecnego Sejmu a kadencja prezesa nowego tworu administracyjnego będzie na pewno znowu kilkuletnia. To z góry zaplanowany manewr, numer wykręcony następcom politycznym. To nie ma nic wspólnego z poprawą funkcjonowania systemu ochrony zdrowia i interesem pacjentów. Te zmiany to czysta strategia polityczna. Nie ma tu nic z reformowania systemu – nie ma dopuszczenia środków z zewnątrz, usprawniania funkcjonowania systemu przez mechanizmy rynkowe wymuszające konkurencję, poprawy opieki nad pacjentem. Jest to dalej monopol, tylko jeszcze trwalszy i sprytniejszy w swoich monopolistycznych praktykach, niż obecnie. No i lepiej się maskujący - bo właściwie dojdzie do centralizacji pod hasłem decentralizacji. Mistrzostwo świata. Szkoda że ten spryt nie jest wykorzystywany dla dobra naprawy systemu. Mielibyśmy wtedy najlepszy system ochrony zdrowia na świecie. Ale przynajmniej będziemy mieli otwarte konsultacje społeczne.

Copyrights Fundacja MY Pacjenci

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz