4 mar 2013

List pacjenta i lekarza

Witam wszystkich
tragedia małej Dominiki bardzo mnie poruszyła- moja dorosła juz córka ma tak na imię.

Wspominam chwile (1993r) kiedy moja żona o mało co nie straciła ciązy bo, jako młoda mama była ignorowana przez system, a nastepnie wypisano moją Dominikę ze szpitala z infekcją gronkowcem a połozna stwierdziła to tylko potówki..... System zawsze szwankował. W obecnym widać to jeszcze bardziej. Lekarz POZ (oni najbardziej walcza o swoje) praktycznie tylko zajmuje sie kierowaniem do szpitala na badania wydając jak najmniej (przepraszam tych którzy robią inaczej - ich jest mniejszość).

Nocna pomoc - trzeba do niej dojechać - bo jak koleżanka wspomniała - jadą ale po załatwieniu chorych, którzy przyszli do NPL. Ratownictwo - są standaryzowane wywiady-  wiem bo 5 lat jeździłem w pogotowiu - ale trzeba je stosować - a dyspozytor tez człowiek- w tym przypadku był najsłabszym ogniwem - powinien odpowiedzieć za swoja winę - tylko czy wcześniej lekarz pogotowia nie zrobił mu awantury, że po raz 10 wysyła go do bzdurnego wezwania - ???? nie wiemy. System opiera się na lekarzach, pielęgniarkach, dyspozytorach którzy z powołania wykonują swój zawód ale jak w każdym zawodzie są tez inni.... u niektórych z moich kolegów nie chciałbym się leczyć..,. jak ich znaleźć... może znacie jakieś metody. To okropna tragedia ale Ci którzy przetrwali powinni chcieć coś zmienić.

Algorytmy są ważne ( w USA można umrzeć zgodnie z algorytmem i jest OK - ale przeżycie i uszczerbek wbrew algorytmowi - słono kosztuje....)  nie ma prostych recept, a każda jak widać ostatnio musi kosztować - szkoda że jest to koszt ludzkiego życia.

Pozdrawiam Piotr



Piotr Dabrowiecki- lekarz i pacjent 
Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astme Alergię i POCHP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz