25 sty 2013

Z nowym ministrem jak z nowym mężem – ma wady wszystkich swoich poprzedników plus swoje własne



Rys. Krzysztof K. Karnkowski
dla Fundacji MY pacjenci
 Może to i dobrze, że został Arłukowicz. Nowy minister musiałby zaczynać od początku krzywej uczenia, a ten spory jej kawałek ma już za sobą. A poza tym z nowym ministrem może być jak z nowym mężem albo partnerem – ma wady swoich poprzedników plus swoje własne. Przeciwnik znany jest łatwiejszy od nieznanego.

Wniosek o odwołanie i głosowanie nad wotum nieufności nie był niestety testem jakości Arłukowicza jako ministra  tylko testem trwałości koalicji. Inny był problem i czegoś zupełnie innego dotyczyło głosowanie. Głosowanie było jakby nie na temat. Arłukowicz przetrwał teraz i przerwał w tym samym mechanizmie rok temu. Czy to nie przypadkowa zbieżność? Dla mnie to reguła. Idę o zakład, że pod koniec każdego roku w wyniku braku funduszy w NFZ na finansowanie świadczeń w listopadzie i grudniu testowi wotum nieufności będzie poddawany każdy minister zdrowia. Z czasem pieniędzy zacznie brakować już w październiku, albo we wrześniu, więc to głosowanie będzie się przesuwało z początku nowego roku na koniec starego. I dalej nic to nie będzie zmieniało, ponarzekają, pogadają, zagłosują i wszystko zostanie po staremu. Nie pamiętam, żeby jakiś minister zdrowia stracił stanowisko w wyniku przegranego głosowania wotum nieufności.

Podczas debaty nad odwołaniem Arłukowicza padło sporo istotnych dla pacjentów zastrzeżeń do ministra a bardziej do systemu. Nie padł natomiast ten najistotniejszy zarzut, który sprawił, że do wotum nieufności i tego głosowania doszło. To brak równowagi między zawartością obfitego koszyka świadczeń gwarantowanych a środkami  przeznaczonymi na jego finansowanie. Wczytywałam się w argumenty różnych spikerów parlamentarnych ale żaden z nich nie wspomniał o tej podstawowej wadzie systemu, którą należy usunąć. I o tym, że Arłukowicz nie zrobił nic, żeby tą nierównowagę  zlikwidować. Ani nie ograniczył koszyka świadczeń ani nie zasilił systemu środkami z zewnątrz. Zajmował się reformami pozornymi, polegającymi na redystrybucji środków – zabrać kardiologii żeby dać pediatrii. Zabrać lekom żeby dać na nadwykonania. Zajmował się przestawianiem klocków w instytucjach podległych resortowi. Plany decentralizacji NFZ czy stworzenia superurzędu decydującego o wycenie świadczeń, ocenie technologii medycznych czy jakości to przecież zarządzanie wewnętrznymi strukturami resortu. To nie ma nic wspólnego z reformowaniem.

Ale jakoś NIKT z posłów szerokiej opozycji nie wskazał tej głównej wady ministra. A Arłukowicz dostał w wyniku głosowania silny mandat do kontynuowania polityki doing nothing, najlepszej strategii na przetrwanie w polityce. Zyskał pewność, że idzie dobrą drogą. Teraz będzie nowelizował ustawę refundacyjną, żeby oszczędności z uporządkowanego obszaru leków ratowały niereformowany obszar znacznie bardziej kosztownych świadczeń. Dalej nie ma ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Temat niesprawiedliwej społecznie składki KRUS dzięki zawsze lojalnemu koalicjantowi odpłynął w siną dal. O współpłaceniu nikt już nawet nie wspomina. Będzie teraz patrzył spokojnym okiem na zadłużające się i upadające szpitale. Od czasu do czasu wymieni na pokaz dyrektora. Zrzuci odpowiedzialność za nierównowagę koszyka i finansów na administrację lokalną i oddziały NFZ. I to jest własnie główny zarzut - zaniechanie działań reformatorskich. Gdyby tak politycy mogli ponieść odpowiedzialność za to czego nie zrobili. Marzenie.

A za rok, o tej porze po nagonce medialnej z powodu wyczerpania się pieniędzy NFZ na leczenie Arłukowicz przetrwa kolejne głosowanie wotum nieufności i utwierdzi się słuszności uprawiania swojej polityki pozorów. I tak spokojnie dotrwa do końca kadencji. Opozycja niczego się nie nauczy na swoich błędach. Nie ma na to mocnych. My pacjenci jesteśmy zakładnikami takiej chorej demokracji. Będzie musiała poczekać na leczenie w dłuuugiej kolejce. To najdłuższa kolejka w systemie, jakieś trzy lata. Do następnych wyborów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz